środa, 15 czerwca 2016

RECENZENCKO - Storchenwiege Leo Rose 3,6m

Chusta Storchenwiege Leo Rose 3,6m powędrowała na testy do Beaty- mamy 6 miesięcznego Chłopca. Poniżej jej recenzja. Zapraszam do lektury :)



"Miałam przyjemność testować chustę Storchenwiege Leo Rose o splocie diamentowym. To była nasza pierwsza chusta z tym splotem. Pierwsze wrażenie nie napawało optymizmem. Leo w dotyku był mniej przyjemny niż aktualnie posiadany przeze mnie Cube z LittleFrog czy LittleLove z LennyLamb. Dodatkowo wydawało się, że jest to chusta raczej cienka (chociaż zwarta) dlatego nie byłam pewna jak poniesie moje 9 kilo szczęścia :)

Jednak od motania do motania okazywało się, że Leo należy do chust „samodociągających” - dawno kangurek nie wyszedł mi tak ładnie :) Materiał nie ślizgał się, nic się nie luzowało, chusta bardzo dobrze współpracowała.

Leo trafił do mnie pod koniec upalnego maja. Dzięki jego grubości nie było nam z synkiem aż tak gorąco. Malca nosiło mi się w nim bardzo komfortowo.

Chusta w pięknym odcieniu fioletu, z jedną krawędzią w kolorze czerwonym. Wzór chusty jest jednolity, dlatego czerwona krawędź ułatwi wiązanie chusty początkującym i nie tylko :) Synek (6 m) nie narzekał na „dziewczęce kolory”, wręcz przeciwnie, bardzo się z chustą polubił, można powiedzieć, że się w niej rozsmakował :)

Długość 3,6 m idealnie odpowiadała moim potrzebom, nie lubię długich ogonów, a że przeważnie wiążę malca w kangurka – nie potrzeba mi nic więcej. Zachęcona sukcesami z kangurkiem w Leo, podjęłam próby zawiązania plecaka prostego, ale tu poległam.

Potwierdzam także obecność „sleep dust” - synek nie mógł zasnąć u dziadków w żaden sposób, a po zamotaniu zasnął w ciągu pięciu minut. Przełożony do łóżeczka spał dalej :)

Moje końcowe wrażenia – chusta Storchenwiege Leo Rose jest chustą, którą warto wypróbować. Na pierwszy rzut oka może wydawać się lekko „toporna”, ale wystarczy raz ją zawiązać, żeby pozbyć się tego wrażenia :) "